Ciemnogród w środku Europy

Skala „praktyk niekonwencjonalnych” w naszym Ciemnogrodzie zaczyna przybierać niepokojące rozmiary. Mnożą się „cudowne” terapie i środki leczące dosłownie wszystko. Problem tkwi głównie w braku właściwej reakcji ze strony naszego środowiska. Wielu kolegów jest w ogóle niezorientowanych w istnieniu takich „terapii” ani  nie wiedzą na czym one polegają. Właściwe towarzystwa, Izba Lekarska, Ministerstwo Zdrowia bagatelizują problem i nie podejmują prawie żadnych działań zaradczych. Skutkiem tego rozzuchwaleni oszuści nie tylko rozwijają swoje „praktyki”, ale jeszcze używają do tego wszelkich mediów z radiem i telewizją włącznie. Niezorientowani, żądni sensacji dziennikarze prezentują te bzdury bez właściwej konsultacji ze specjalistami. Efekt jest porażający – ja się z nim już spotkałem kilkukrotnie: dla naszego społeczeństwa telewizja to świętość. Próby wytłumaczenia pacjentowi, że to co usłyszał to zwykłe oszustwo spełzają na niczym: „... Pan Doktor w telewizji powiedział...” i  w efekcie pacjent uważa, że to my jesteśmy niedokształceni, że nie znamy takiej cudownej terapii.

Co gorsza, niektórzy nasi koledzy sfrustrowani biedą jaką zgotował im nasz Ciemnogród przechodzą na „ciemną stronę mocy” i w poszukiwaniu zarobku stają się niebezpieczną podwaliną „medycyny niekonwencjonalnej”, a takich jest coraz więcej. Część z nich dodatkowo tworzy oszukańcze tytuły np. - „specjalista ds. kardiologii” dodatkowo wprowadzając w błąd szukających ratunku chorych.
Czy Izba Lekarska nie powinna im odebrać prawa wykonywania zawodu?

Niektóre zjawiska przeradzają się wręcz w ruch o cechach sekty – polecam przyjrzenie się tzw. „optymalnym” – podaję adres interentowy (naprawdę ciekawa lektura – do pewnego momentu człowiek się śmieje, potem ogarnia zgroza):
Optymalni/
- to naprawdę przerażające. Jak dotąd jedyną znaną mi reakcją było stanowisko Komitetu Terapii Wydziału VI Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk – tekst dostępny m.in. w Medycynie Po Dyplomie (1999; 8, 22).

Obecnymi „przebojami” na „rynku niekonwencjonalnych” jest terapia chelatowa i prądy selektywne.

Terapia chelatowa:

Pomysł takiego leczenia powstał w połowie XX wieku. Zakładano, że dożylne podawanie EDTA (kwas wersenowy) spowoduje odwapnienie blaszki miażdżycowej, co miałoby przyczynić się do cofania się zmian miażdżycowych. Założenie to jest sprzeczne z obecną wiedzą na temat miażdżycy i nigdy nie zostało poparte dowodami naukowymi. W przeprowadzonych badaniach nie stwierdzono korzyści wynikających z takiego leczenia. Ponadto podawanie EDTA może doprowadzić do groźnych komplikacji – znacznego spadku poziomu wapnia w surowicy (tężyczka, zgon), a także do nasilonej niewydolności nerek. Obecne stanowisko największych organizacji opiniotwórczych związanych z ochroną zdrowia w USA: AHA, ACC, FDA i NIH jest zgodne, i określa tę metodę leczenia jako pozbawioną jakichkolwiek dowodów naukowych przemawiających za jej stosowaniem (AHA statement on chelation therapy. Dallas, TX: Heart and Stroke A-Z Guide, 2000).
Nie jest mi znana żadna sensowna reakcja naszego środowiska. Więcej informacji w polskim przedruku JACC’a sierpień 2002 3;(5), 342.

Prądy selektywne

Na czym to polega? Przy pomocy aparatu generującego, rzekomo wzbudza się lecznicze „prądy selektywne” (na razie 4 rodzaje, ciekawe co dalej?) w organizmie przywracające „równowagę” poprzez wpływ na nerwowy układ autonomiczny. Ta cudowna metoda, jak wmawiają oszuści, w kilka tygodni leczy z wielu chorób przewlekłych – np. nadciśnienia tętniczego, przynosi niezmierną poprawę w miażdżycy kończyn dolnych itp. Ta wierutna bzdura naszpikowana jest licznymi naukowymi terminami oraz elementami komizmu historycznego w stylu „... już starożytni Chińczycy...”. Pasjonująca lektura na stronach „optymalnych”. Brak znanej mi sensownej reakcji naszego środowiska.

Problem w tym, że te bzdury są bardzo przekonujące dla prostych ludzi. Dodatkowo, jeśli te „zabiegi” są wykonywane w „klinice” przez „doktora” w białym fartuchu z plakietką „specjalista ds. kardiologii”, którego wcześniej pacjent widział w telewizji... to sukces murowany...

Trochę już nieświeże, ale dalej aktualne są badania EKG wysokiej rozdzielczości i wektokardiografia. No cóż, badania mają sens, ale póki co tylko naukowy, bez zastosowania klinicznego. Jak możemy dowiedzieć się z reklam oszustów jest to metoda równorzędna koronarografii i scyntygrafii serca. W kwestii wektokardiografii PTK wydało w 2000 r. oświadczenie .

Jeśli nie zaczniemy przeciwdziałać, to takich praktyk będzie przybywać i wielu chorych może na tym ucierpieć.
Potrzebne są oświadczenia towarzystw naukowych, Izby Lekarskiej i Ministerstwa Zdrowia. Niezbędne są artykuły i programy edukacyjne w mediach, aby zniwelować już zasiany ferment. Najtrudniejsze, ale również niezbędne będzie ściganie karne oszustów i odbierania prawa wykonywania zawodu szarlatanom z dyplomem uczelni medycznej (trudno ich nazwać lekarzami).

Na koniec jako ciekawostkę dodam autentyczny fakt dokumentujący niewiedzę systemu na ten temat. Jesienią 2002r kolega w naszej Klinice odebrał telefon od wysoko postawionej urzędniczki Kasy Chorych z zapytaniem o numer procedury terapii chelatowej, ponieważ właśnie wystawia promesę swojej kuzynce...

 

Data utworzenia: 2003-07-20
Data aktualizacji: 2006-06-11
Typ: edukacyjny
Autor: Piotr Bręborowicz